Agnieszka Wawryniuk

Być płatkiem w Róży Różańcowej…

Rozpoczął się kolejny już w naszym życiu październik. Ten miesiąc, podobnie jak maj, poświęcony jest Maryi. W kościołach odprawiane są nabożeństwa różańcowe, ponownie więc dostajemy szansę i zaproszenie do wspólnej, wielbiącej Maryję i Boga, modlitwy. Znowu będziemy mogli z radością zaśpiewać „Zawitaj Matko Różańca Świętego…” i snuć rozważania o miłości, która objawiła się w Jezusie.

O różańcu pamiętajmy nie tylko w październiku. Powinien on stać się naszą codziennością, niejako wtopić się w rzeczywistość. Październik ma nam jedynie przypomnieć o wartości przesuwanych paciorków oraz zgromadzić na wspólnej modlitwie w kościołach i domach.

Różaniec nie jest czymś martwym, przeciwnie – wielu ludzi odnajduje w nim życie, mówią, że to modlitwa pulsująca miłością, dająca radość, niosąca ukojenie. Wśród nich są członkowie Kół Żywego Różańca, którzy nie wyobrażają sobie funkcjonowania bez tej modlitwy. Codziennie oddają Bogu kilka chwil, wielbiąc przy tym Maryję. Każdy z nich odmawia jeden dziesiątek, a mimo to otrzymuje łaski przypisane odmówieniu wszystkich części różańca.

W październiku warto przyjrzeć się temu ruchowi i zastanowić nad jego fenomenem. Trzeba zaznaczyć też, że do KŻR może należeć każdy, bez względu na wiek, płeć czy zawód. Bynajmniej nie można zgodzić się z twierdzeniem, że kółka skupiają tylko osoby starsze, że tworzą je ci, którzy nie pracują już zawodowo i mają zbyt dużo wolnego czasu. Aby wziąć do ręki różaniec, nie trzeba czekać starości. Warto uświadomić sobie, że istnieją koła, które skupiają dzieci, młodzież, a nawet całe rodziny. Przynależność do tego ruchu wiąże się nie tylko z modlitwą. Od członków KŻR wymagane jest też szerzenie kultu Maryi, odpowiednia postawa oraz dawanie świadectwa przez swoje chrześcijańskie życie… Ale czyż nie są to „różańcowe” owoce?

Będzie to armia dobrych mocy

„Otoczmy nasze umysły i serca różańcem – jak puklerzem nie do przebicia; niech nas zjednoczy ściślej niż kiedykolwiek miłością Jezusa Chrystusa”- pisała założycielka Kół Żywego Różańca. W modlitwie różańcowej widziała źródło siły i pomocy, warto więc brać z niej wzór.

 Można i trzeba modlić się indywidualnie, ale nie wolno zapominać o wspólnotowym wznoszeniu swych myśli ku Bogu. Jedną z najpiękniejszych jej form jest różaniec. Dostrzegła ten fakt sługa Boża Paulina Jaricot, młoda Francuzka, córka fabrykanta jedwabiu.

Początkowo wiodła życie towarzyskie, niczym nie różniła się od swoich rówieśniczek. Momentem zwrotnym stało się Boże Narodzenia 1816 r. Od tego czasu Paulina zaczęła odwiedzać chorych i potrzebujących oraz zachęcać młode dziewczyny do chrześcijańskiego życia. Zapoczątkowała też Dzieło Rozkrzewiania Wiary, które miało wspomagać finansowo misjonarzy pracujących w Ameryce i Azji.

„Wszystkie łaski, wszelkie światło czerpałam z tajemnic różańcowych i one uczyniły moje życie owocnym”- pisała przyszła matka KŻR. W latach 20. XIX w. wpadła na pomysł zorganizowania nieustannej modlitwy różańcowej. Postanowiła zorganizować 15-osobowe grupy, w których poszczególni członkowie rozważaliby codziennie po jednym dziesiątku różańca.

Myśl – w czyn

Centrala ruchu mieściła się w Lyonie na wzgórzu Lorette. Rodzina różańcowa rosła w bardzo szybkim tempie, inicjatywa Francuzki rozprzestrzeniła się na poszczególne kraje Europy, zaś następnie na wszystkie kontynenty. Na papieską aprobatę ruchu trzeba było jednak poczekać kilka lat – pomysł Pauliny Jaricot zatwierdził swoim listem w 1832 r. papież Grzegorz XVI, a kolejni następcy św. Piotra usilnie zachęcali do rozpowszechniania i praktykowania modlitwy różańcowej.

W 2002 r. Ojciec Święty Jan Paweł II w liście apostolskim Rosarium Virginis Mariae („O różańcu Dziewicy Maryi”) ogłosił Rok Różańca (od października 2002 r. do października 2003 r.) i wprowadził jego nową część – tajemnice światła dotyczące publicznej działalności Pana Jezusa. Ojciec Święty pragnął, „aby różaniec w pełniejszy sposób można było nazwać streszczeniem Ewangelii”.

Do Polski Żywy Różaniec dotarł jeszcze w XIX w. Obecnie istnieje niemal w każdej parafii. W 1977 r. prymas Stefan Wyszyński zatwierdził Ceremoniał Żywego Różańca, opracowany przez o. Szymona Niezgodę OP w 100 rocznicę objawień fatimskich.

Proste zasady

Koło skupiało 15 osób – stosownie do liczby tajemnic różańcowych; po dodaniu Tajemnic Światła liczy 20 członków. Każdy z nich przez cały miesiąc rozważa jedną i tę samą tajemnicę. Następnie podczas spotkania członkowie wymieniają się nimi i pochylają nad kolejnymi. Na czele koła stoi zelator, który powinien czuwać nad zmianami tajemniczek. Do jego zadań należy też reprezentowanie grupy i troska o to, aby jej skład był kompletny. „Przewodniczący” dynamizuje prace koła i nadaje mu odpowiedni kierunek. On prowadzi spotkania i koordynuje wszelkie działania. Każde koło powinno zachować autonomię, ale jego członkowie nie mogą zapominać, że są też cząstka wielkiej rodziny różańcowej.

Siła w… kole

Koła powinny propagować w swoich środowiskach różaniec i kult Maryi. Ona przecież jest ich patronką. Członkowie kół odpowiadają tym samym na Jej prośby o odmawianie różańca. W swoich modlitwach pamiętają o intencjach Ojca Świętego, starają się wynagradzać Bogu za popełnione zło i wypraszać nawrócenie dla tych, którzy odeszli od Stwórcy.

Koła skupiają różnych ludzi, wśród nich są rozmiłowani w różańcu, ale też i tacy, którzy dopiero zaczynają doceniać jego wartość. Ruch nie zrzesza ludzi doskonałych, ale tych, którzy chcą odpowiedzieć na wezwanie Maryi i zbliżyć się do Boga. Zauważył to już jezuita, o. Henri Ramiere, który w liście do P. Jaricot pisał, że koła: „składają się z ludzi dobrych, średnich i takich, którzy mają tylko dobrą wolę (…). Piętnaście węgli: jeden płonie, trzy lub cztery tlą się zaledwie, a pozostałe są zimne. Ale zbierzcie je razem, a wybuchną ogniem! Oto właściwy charakter twojego Żywego Różańca”.

Obecnie nie doceniamy wartości tego ruchu. Wielu patrzy nań z kpiną i ironicznym uśmieszkiem. No bo co może staruszka z różańcem w ręce? Taki schemat utarł się prawie w przypadku nas wszystkich. Biskup Chrapek nazwał koła „uśpionym olbrzymem, którego trzeba obudzić”. Razem można więcej i lepiej, także przed obliczem Boga i Jego Matki…

Uprzywilejowani na drodze

Odmawiając jeden dziesiątek różańca i rozważając tylko jedną tajemnicę, członek koła ma zasługę taką samą, jakby odmówił cały różaniec, ponieważ złożona z 20 osób Róża (Koło) rzeczywiście odmawia cały różaniec. Żywy Różaniec to również ofiarowanie komuś pięciu minut swojego życia, bo tyle mniej więcej trwa jedna dziesiątka. Warto włączyć się w ten ruch z wielu powodów, przede wszystkim jednak ze względu na pamięć modlitewną sióstr czy braci za naszego życia i po śmierci. Członkowie kół zawsze pamiętają o sobie przed Bogiem. Modlą się za żyjących i zmarłych członków, zamawiają Msze św. w ich intencji. Przynależność do Róży wiąże się z kilkoma obowiązkami, których wypełnienie nie należy jednak do rzeczy niemożliwych. Codzienna modlitwa różańcowa, udział w spotkaniach, przystępowanie do sakramentów świętych i szerzenie kultu Maryi – to jedne z podstawowych zadań. Ważny jest także udział w pogrzebie zmarłego członka Żywego Różańca oraz w modłach za spokój jego duszy. Członkowie Żywego Różańca mogą uzyskać odpust zupełny osiem razy w roku: w dniu przyjęcia do Żywego Różańca, Narodzenia Pana Jezusa, Zmartwychwstania Pańskiego, Zwiastowania Najświętszej Maryi Pannie, Wniebowzięcia Matki Bożej, Królowej Różańca Świętego, Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny i Ofiarowania Pańskiego. Czciciele Maryi na pewno nie będą zapomniani przez Jej Syna, On będzie ich wspomagał tu na ziemi, a potem przyjmie do swego Królestwa.

Dołącz do koła…

KŻR istnieją w każdej parafii, są raczej cichą i mało widoczną wspólnotą, ale jej moc jest ogromna. Warto się do niej przyłączyć z wielu względów. Nie wahajmy się, jeśli lubimy różaniec, chcemy wspólnie trwać przy Maryi i wypraszać łaski potrzebne Kościołowi i nam samym.

Pragniesz być bliżej Boga i zmobilizować się do modlitwy? Nic prostszego: weź do ręki różaniec i dołącz do koła. Można postarać się o utworzenie nowego albo też uzupełnić skład tych, które rozłącza śmierć. Nie czekajmy na lepszy czas, na to, że kiedyś będziemy mieli mniej pracy i obowiązków. Można się tłumaczyć, ale czy warto? Po co czekać? Zatrzymaj się nad życiem Jezusa i Jego Matki, powierz Bogu tych, którzy nie poznali różańca, a może również oni przyjdą i skorzystają ze źródła łaski.

Źródło: Opoka